wtorek, 13 listopada 2012

Kolej na kolej!

  To nie będzie kolejna emocjonalna, sentymentalna i romantyczna notka o pociągach i pozowaniu na szynach. To będzie pean na okoliczność komunikacji miejskiej i podmiejskiej pociągami! Radość z niepopularności autobusów tu! Jak ja nie lubię autobusów. Zawsze o różnych porach, zatrzymują się co chwilę, czytać się nic nie da. Człowiek tylko się w nich wytrzęsie i potem wychodzi wstrząśnięty, potrzęsiony i roztrzęsiony. Jak tu być spokojnym po nużącej podróży autobusem? Taki pociąg delikatniej sunie, ukołysze, poczytać można. Zdecydowanie wolę pociągi i cieszy mnie to, że tu gdziekolwiek chce się pojechać to kolejka jest najlepszym sposobem. Czasem przedziały są zapchane, zdarza się, czasem coś się zepsuje między jedną stacją a drugą i trzeba wracać na piechotę pięć kilometrów, w nocy, zdarza się, trudno, spóźni się minutę, dwie, bywa. Czasem pojedzie w inną stronę, niż by się sobie życzyło, nie ma tego złego, można poznać nowe miejsce, nowych ludzi, przyjaźnie nawiązać. 
  Kolej najlepszym przyjacielem mieszkańców Bietigheim! Którzy sobie rowerkiem na stacyjkę i do pociągu. Ja jeszcze nie mam roweru, a Patryk nie ma kłódki. Jak już będziemy jeździć po miasteczku rowerami to wtopimy się w tłum. Bo teraz tylko my i nasz hiszpański kolega chodzimy pieszo. Nikt inny nie.
  
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz