niedziela, 3 sierpnia 2014
sobota, 19 lipca 2014
,,Ostatnie rozdanie" Wiesław Myśliwski
Miałam dwadzieścia minut do odjazdu pociągu, zepsuty czytnik w torebce i przed sobą dziesięć długich godzin jazdy. Na taki dystans staram się zawsze mieć co najmniej dwie średniej grubości książki. Weszłam do księgarni i szybko wybrałam dwie. Dobrze, że jedną z nich było Ostatnie rozdanie.
Myśliwski zawsze kojarzył mi się z opowiadaniem, nie myślę tu o gatunku, ale o sposobie pisania. W sposób płynny i wiarygodny przedstawia świat, którego nie musimy sobie wyobrażać. Po prostu widzimy go jak stojący obok obserwator. Przy lekturze Widnokrągu czy Kamienia na kamieniu nie mogłam uwolnić się od uczucia, że wszyscy bohaterowie to postaci realne, żyjące gdzieś, kiedyś. Nie wszystkim autorom udaje się tak wciągnąć w swój świat jak Panu Myśliwskiemu właśnie.
Moje nastawienie do tej powieści było takie: zagłębić się w historię, przetrwać jazdę pociągiem i sięgnąć po następną książkę. Zupełnie jej nie doceniłam.
Powieść nie dała mi się przeczytać za jednym razem. Musiałam robić przerwy, łapać podczas nich oddech, pozwolić sobie o czymś zapomnieć, popatrzeć bezmyślnie w okno pociągu, wypić kawę. Wracałam potem do lektury ze świadomością rozwiązywania jakiejś zagadki, to poczucie towarzyszyło mi do ostatniej strony powieści. Nie zabrakło tego, co najbardziej cenię u autora, ludzkich historii. Często wiele elementów w nich pozostało niedopowiedzianych, gdzieś zawieszonych w przestrzeni, nawet przez samego bohatera-narratora. Zupełnie nie tracąc na tym na swojej wiarygodności. Zabieg w powieści który jest dla mnie innowacyjny to sygnalizowanie przez narratora niektórych wątków, a powracanie do nich szerzej po dłuższym czasie. Uwiarygadnia i spaja to całą niełatwą i nielinearną historię bohatera.
Jest to interesujące, autor nie wykłada od razu a nawet do końca wszystkich swoich kart na stół. Mimo tytułu, ufam, że nie jest to ,,Ostatnie rozdanie".
poniedziałek, 16 czerwca 2014
czwartek, 12 czerwca 2014
Peregrynacja trwa!
Peregrynacja miejsc trwa! Nieprzerwanie! Przerwane zostało tylko zapisywanie, notowanie, zdjęć wklejanie. Niech trwa! Trwaj podróżo!
Przez ten czas nasze położenie na mapie nie zmieniło się znacząco, tylko jakieś 10 kilometrów. Jak ze Stoczka do Turca. Z malowniczej bitigheimskiej sypialenki przenieśliśmy się do przytulnej klitki w samym centrum miasta. Wciąż niespełna poznanego, tylko technicznie - sklep z mlekiem, sklep z lekami, praca, szkoła, basen, park.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



